Ostatnie posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabawki. Pokaż wszystkie posty
Jak Wam wspominałam w ostatniej recenzji dystrybutor zabawek GiGwi i Hartz przysłał nam kilka do testów. Pierwszą z nich, jak już wiecie, jest Hartz ZOO Ballons, natomiast druga to pluszowa wiewiórka GiGwi z serii plush friendz ring. Wszystkie wzory są dostępne w moim ulubionym sklepie czyli T4d za 36,80 zł. Cena przeciętna jak na pluszowe zabawki dla psów (wielkości labradora oczywiście). 


GiGwi w swojej kolekcji ma trzy przeurocze wzory: lisek, miś i wiewiórka. Ta ostatnia trafiła do nas i to o niej będzie recenzja, ale nie widzę między nimi poważnych różnic, jedyne co mnie zastanawia to miejsce w którym została umieszczona piszczałka w misiu. Lis i wiewiórka mają w ogonie, miś natomiast ogona nie ma więc najprawdopodobniej piszczałkę wszyto w łapki. Po ściśnięciu ogona usłyszymy dosyć głośną piszczałkę, o w miarę znośnym dźwięku. 
Całość tworzy ringo obszyte mięciutkim materiałem, który bardzo przyjemnie trzyma się w rękach. Wszystkie szycia są dokładne, nie odstają żadne (kuszące) nitki, a przy delikatnym szarpaniu nic nie pękło. Mocniejsze przeciąganie nie powinno zrobić jakiś większych uszkodzeń, ale znam siłę Lune i myślę, że na taki rodzaj zabawy przeznaczymy coś innego. 
Myślałam, że Luna szybko pozbędzie się odstających elementów (zęby i uszy), ale nic takiego nie miało miejsca, zabawka wciąż wygląda jak nowa, a w psiej paszczy jest naprawdę często. Jak to większość pluszaków, nie nadaje się na zabawy na dworze, jakieś małe ubrudzenia powinny zejść w myciu ręcznym, ale po kąpieli błotnej mogą zostać trwałe ślady. 
Producent ma w sprzedaży tylko jeden rozmiar (na moje oko M) o średnicy 11cm. Myślę, że fajnym rozwiązaniem byłoby dodanie czegoś większego, ale też mniejszego. Psiaki wielkości doga niemieckiego będą miały te zabawki o wiele za małe. 
Zabawka jest lekka, nie wypada z pyszczka. Nie odbija się, po służy bardziej jako taka domowa przytulanka, albo zabawka do jakiś prostych domowych sztuczek (dobrze leży na psiej głowie <3)
 
W połowie grudnia udało mi się odebrać paczkę do testów od polskiego dystrybutora zabawek Hartz i GiGwi. Do końca nie wiedziałam, co dokładnie znajduje się w paczce, wszystko było ogromną niespodzianką. Gdy otworzyłam pudełko znalazłam prześmieszną zabawkę Zoo Ballons i uroczą wiewiórkę (o której też co nieco napiszę). 


Zabawki z serii "Dura Play Zoo Balloons" to nadęte zwierzaki z zoo, przedstawione jako piszczące piłki. Do wyboru mamy trzy wersje: krokodyla, nosorożca i lwa (na zdjęciu wyżej), wszystkie modele są niezwykle sympatyczne. Produkty Dura Play są wykonane z naturalnego lateksu, do ich produkcji zastosowano wyjątkową technologię z wykorzystaniem pianki, co można zauważyć już przy pierwszym kontakcie z piłką, jest miękka i jednocześnie wytrzymała. Kształt jak i materiał sprawiają że zabawki Zoo Balloons odbijają się w nieprzewidywalny sposób, dlatego idealnie nadają się zarówno do zabaw w domu jak i na spacerze, nawet w deszczowe dni. Nasz lew został już narażony na bliskie spotkanie z błotem, a po kąpieli wygląda jak nowy, sami zobaczcie!
Po wyschnięciu piszczałka nie traci swoich głośnych możliwości, a na stronie producenta widnieje informacja, że produkt nadaje się do zabaw w wodzie. Ze względu na porę roku nie mieliśmy okazji przetestować tej możliwości. Myślę, że nadęty zwierzak przeszedł by ten test z wzorową oceną. Zabawkę dostałam w ramach testów, dlatego nie znam dokładnej ceny produktu, ale po przeszukaniu internetu dowiedziałam się, że można ją kupić w T4d za 36,80zł. Jedynym minusem jaki zauważyłam jest brak wyboru rozmiarów, zabawka występuje w jednym rozmiarze czyli na moje oko "L", waży 100g a wysokość to ok. 8,5 cm co na pewno nie będzie odpowiadało właścicielom małych psów. 


Lunie bardzo spodobała się zabawka, więc zabieramy ją na prawie każdy spacer, a w domu możemy się nią bawić godzinami, co niekoniecznie podoba się fanom oglądania telewizji, bo piszcząca melodia grana przez labradorkę zagłusza większość domowych dźwięków. :)

Ostatnio uznałam, że w naszych zbiorach jest zdecydowanie zbyt mało piłek. Luna nigdy nie zwracała na nie szczególnej uwagi, dlatego też rzadko kiedy zaglądałam w kategorie piłek. Jedyne jakie brała pod uwagę to piszczące. Wszystko jednak się zmieniło po zakupie Chuckit'a recycled remmy. Biszkoptowa cały trening mogła spędzić na bieganiu za piłką. Tak więc nie zostało mi nic innego niż poszerzyć naszą skromną kolekcje!


GiGwi G-Ball to nowość w Toys4dogs, dlatego też nigdzie nie potrafiłam znaleźć o niej opinii.  Producent zapewniał, że jest wykonana z solidnego i wytrzymałego tworzywa termoplastycznego.  Sprawę rozwiązały galaxy kolorki, które popchnęły mnie do zakupu. Druga piłka z zestawu (niebiesko-fioletowa przeźroczysta) jeszcze bardziej przypomina mi kosmos niż ta z zdjęcia wyżej, ale obie wersje kolorystyczne naprawdę przypadły mi do gustu. W innych zestawach (trój-zestaw roz. S i dwu-zestaw roz. L) zawierają piłkę niebiesko-pomarańczową, która też jest całkiem ładna, jednak najmniej podoba mi się z wszystkich wersji. Gdy zamawiałam zabawki,  zestaw L-ek  nie był jeszcze w sprzedaży, dlatego wybrałam dwupak M-ek, który kosztował 42 zł bez przesyłki, co uważam za całkiem w porządku cenę gdy chodzi o stosunek jakości do ceny. Zestaw waży 130g, a średnica jednej piłki wynosi 6cm. Bałam się trochę, że będą za małe dla labradora, ale nic z tych rzeczy. Rozmiar idealnie leży w psim pyszczku, nie wypada a pies dobrze daje radę ją łapać. Tworzywo z której została wykonana zabawka, nie sprawia problemów. Utrzymywanie ją w czystości nie jest  żadnym kłopotem. Odbija się w miarę dobrze, jednak mamy piłki które pod tym względem wygrywają. Piszczałka jest bardzo dobrze ukryta, nie traci dźwięku po spotkaniu z psią śliną i wciąż wydaje z siebie głośny dźwięk. Uwielbiam zabawki z piszczałką bo są one bardzo lubiane przez Lunę. To dźwięk wydawany z piłki sprawia, że przedmiot zyskuje na psiej uwadze. Piłka do dziś wydaje z siebie pisk a przeszła już bardzo dużo spotkań z labo zębami. 

Plusy i minusy
+ Wyraźne kolory
+ Dobrze schowana i głośna piszczałka
+ Wykonana z tworzywa termoplastycznego
+ Nie wyślizguje się z psiej paszczy
+ Łatwo utrzymać ją w czystości
+ Przystępna cenowo
- W polskich sklepach dostępna tylko w zestawach
- Odbija się na średnim poziomie

Nie żałuje zakupu, GiGwi G-Ball sprawdzają się naprawdę dobrze. Luna (co najważniejsze) także jest zadowolona. Myślę, że piłka spodoba się nie tylko piłeczkomaniakom, ale także psom, które cenią sobie piszczałkę. 
Razem z nowym rokiem przyszły nowe zabawki. Jedną z nich jak się domyślacie jest Jw pet good cuz. Ta nietypowa piłka posiada nóżki, które mają swoje określone zadanie. Zamawiałam good cuz'a na Aliexpress, przesyłka szła ok. półtorej miesiąca, a i tak zabawka przyszła z niedziałającą piszczałką, miałam po prostu pecha, bo u innych psiarzy nawet po długim okresie użytkowania działała. 

 
 Nasz good cuz jest w rozmiarze M. Jego średnica to 8 cm, natomiast wysokość (razem z nóżkami) to 9,5 cm. Piłka waży 160g.  Dzięki takim wymiarom i uroczym nóżką zabawka leci na naprawdę duże odległości oraz odbija się w nieprzewidywalny sposób, co zachęca psa do dalszej zabawy. Mimo nie działającej piszczałki Luna obdarza good cuz'a wielką sympatią, jest to jedna z jej ulubionych piłek (pewnie to zasługa nietypowego kształtu). Z czyszczeniem nie ma dużego problemu, jedynie w miejscu gdzie jest piszczałka zbiera się bród i przy mocniejszym szorowaniu woda dostanie się do środka. Piłka wykonana jest z twardszej niż np. ażurka gumy, mimo to Luna bez problemu ściska ją zębami. Kolor zielony jest dobrze widoczny, nie zdarzyło się nam go zapodziać w trawie czy śniegu. Do nóżek można przyczepić sznurek co doda zabawce kilka właściwości, będzie ona grała role szarpaka (możemy nagrodzić psa zabawą podczas treningu) i możemy ją rzucić na dalsze odległości. 
Plusy i minusy
+ Piłka jest wykonana z mocnej gumy
+ Jest dostępna w kilku bardzo wyraźnych kolorach
+ Odbija się w nieprzewidywalny sposób
+  Ma piszczałkę (nasza przyszła uszkodzona ale to nie wina złego wykonania zabawki, a jedynie sklepu, który ją sprzedawał)  
+ Możemy przyczepić do niej sznurek
- Wokół umiejscowienia piszczałki zbiera się brud, który trudno usunąć

Good cuz jest dość uniwersalną zabawką, możemy bawić się nią na zewnątrz lub w domu. Obecność piszczałki  uniemożliwia wrzucanie zabawki do zbiorników wodnych.



Firmę Jw pet można poznać szczególnie po ażurce. Piłce, która gości w kieszeni prawie każdego psiarza. Sama długo zastanawiałam się nad jej kupnem, bo przecież co może być fajnego w zwykłej zabawce? Nie widziałam w niej żadnej cechy, która wybijała by ją na listę psich zabawek "Do kupienia", a jednak trafiła w moje ręce. Kupiłam ją za nie całe 20zł na Aliexpress, niestety przyszła z małym pęknięciem. Musiałam czekać na nią ok. miesiąca, więc następnym razem wykonam zakupy w polskim, internetowym zoologicznym. Ażurka była prezentem dla Luny na mikołajki, dlatego testy wykonane na tej zabawce są już wystarczające, by móc napisać solidną recenzje.


Pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne. Wydawała się strasznie miękka, myślałam że po pierwszej zabawie będziemy mogli się spodziewać zniszczeń, a jednak szarpałam się nią z 30kg labem i oprócz fabrycznej wpadki nie ma żadnych defektów. Widziałam zdjęcia jak mniejsze psy trzymając się ażurki były "podnoszone". Dzięki wytrzymałości jest idealna do szarpania, co przydaje się w nauce, możemy przecież nagrodzić naszego psa super zabawą! Chciałam wstawić zdjęcie jak bawimy się ażurką, niestety aparat nie daje rady złapać tak efektownego szaprania :(
 Hol-ee roller świetnie nadaje się jako dystrybutor smaczków. Możemy włożyć do jej środka małą kość wiązaną (pierwsza próba rozszyfrowania tej zagadki rozłożyła Lune) lub kawałki smaczków (karmy) zawinięte w kawałek materiału. Chociaż drugiej opcji jeszcze nie próbowałam, myślę że się dobrze sprawdzi, widziałam ją na youtube i sama postanowiłam już w niedługim czasie pokazać Wam taką zabawę.  
Jako piłka ażurka naprawdę fantastycznie daje sobie radę. Odbija się dużo lepiej niż pozostałe nasze zabawki i leci na dalekie odległości, pewnie dzięki dziurą (nie hamuje ją powietrze oraz łatwo ją chwycić) i materiału (jest lekki). Firma Jw Pet zadbała o to  by piłka dobrze leżała w psim pysku i z niego nie wypadała. Kolory z jakich została wykonana są widoczne, dlatego trudno ją zgubić. Gdy ulegnie zbrudzeniu wystarczy ją przepłukać wodą :)  
 Plusy i minusy
+ Niedroga 
+ Dobrze się odbija
+ Ładnie leży w psim pyszczku i z niego nie wypada
+ Jest wytrzymała
+ Dostępna w trzech kolorach 
+ Miękka, zmieści się do każdej kieszeni (idealna na spacer)
+ Może służyć jako dystrybutor przysmaków (kula smakula) 
+ Łatwo ją wyczyścić
 Ażurka jest super piłką. Luna pokochała ją od pierwszego wejrzenia. Mam zamiar zainwestować jeszcze w większe rozmiary. 



Miałam pisać o psim pokoju, ale jednak wzięłam na post coś prostszego, czyli "Psią Szafę". Pewnie wielu z Was wie o czym będzie ten artykuł i nie potrzebuje wyjaśnienia, ale dla jasności powiem, że post pt. "Psia Szafa" nie jest o meblach (jak to myślała moja mama) tylko o zbiorze rzeczy naszych pupili, od zabawek po szelki,obroże czy smycze. 
Luna nie ma dużo ich ale taka ilość nam wystarcza. Czasami dokupuje zabawki na jedzenie, czy obroże bo z jedną ciężko. Nie chce mieć pełno niepotrzebnych i nieużywanych sprzętów, które i tak potem wywożę do schroniska. :)
Post podzielę na kilka części. Każda będzie o innym naszym zbiorze. Mam nadzieje że taka forma "Psiej Szafy" Wam się spodoba.


 1. Kong Stuff-A-Ball to jedna z najlepszych zabawek jakie mamy. Pierwszy oryginalny Kong na jedzenie, który trafił do naszych zbiorów. Więcej dowiedzie się o nim tutaj.
2. Psie frisbee z Trixie. Kosztowało ok. 30 zł, a lata świetnie. Czasami za dobrze i wylatuje mi po za podwórko :P
3. Piłka Żółw obszyta futerkiem <3 Nawet dobrze się odbija, ale co najważniejsze ! Nie wypada z psiego pyska ! 
4. Piszcząca krówka, którą Luna samodzielnie wybrała w sklepie zoologicznym. Tak mnie o nią błagała że musiałam ją kupić. 
5. Kong Jumbler Ball. Złapany w Abc dla zwierząt w bardzo przystępnej cenie. Recenzja tej zabawki, dostępna na blogu.  
6. Delfinek z dziurą na nosku, działa jak "fontanna", fajna do basenu. To nie jest typowo "psi" gadżet. :)
7. Aport z biedronki. Na początku Lunie przeszkadzały sznurki, ale potem im odpuściła i przeżyły.
8. Sztuczny patyk także z biedronki, kupiony gdy szczyl miał wymianę ząbków. 
9. Kauczuk z odpustu, który jest najbardziej odbijającą się piłką. Luna jest nim zachwycona. Biega za nim całymi dniami.
10.  Kość z czasów gdy Luna była jeszcze szczeniakiem. 
11. Bucik labradorka dostała od cioci i nie za bardzo przypadł jej do gustu. 
12. Żabki do kąpieli, by umilić tą stresującą czynność.
13.  Piłka wygrana w konkursie facebookowym. 
14. Piłka gumowa trixie. Z zoologicznego za ok. 16 zł.
To tyle z naszych gumowych zabawek. Mamy jeszcze Konga Classica ale podczas robienia zdjęć był w zamrażarce. 


1. Słoń z długimi nogami jest wykonany z mocnego i przyjemnego w dotyku materiału. Świetnie nadaje się jako szarpak. Najbardziej lubiona przez Lunę zabawka. Zakupiony w easy pet.
2. Bóbr Trixie z sklepu zoologicznego "Żulicki" w Kołobrzegu. 
3. Pingwin z madagaskaru który śpiewał, przywieziony z ferii zimowych. 
4. Odkopany z dna szafy Pogo plush. Luna zakochała się w nim od nowa. Jest najlepszym na świecie aportem, u nas niezniszczalnym. 
5. Foka z wakacji nad morzem.
6. Kość która przyjechała z Luną z hodowli.
7. Pou ! <3 
Mamy jeszcze Konga Cuteseas którego zdjęcie mi ucięło. Schował się za Luną. 


1. i 5. Są to szarpaki od Irona i Natalii, jak widać ciemny już swoje przeszedł ale trzyma się dobrze. Jest bardziej zniszczony niż różowy, ponieważ Luna polubiła go znacznie bardziej, pierwszym natomiast nie bawiłyśmy się za często, nie martwicie się psie zęby jeszcze to nadrobią.
2. 3. i 4. To moje ręczne produkcje. Nr 2 zrobiłam z bandaża (?). Wiecie trenowałam plecenie szarpaków i każdy materiał który wpadł w moje łapki nie wracał żywy. Następny kolorowy wytwór  jeszcze cały i o dziwo nawet ładnie mi wyszedł ! Zielony już się rozpruł na końcu dlatego będę musiała zapleść jego zastępce, małego, poręcznego, który zmieści mi się do kieszeni i będzie idealny do nagradzania Luny.
6. Szarpak za punkty z Zooplusa, ulubiona zabawka. Taki sam kupiony z własnej kieszeni oferowałam psiakowi mojej cioci. Był już kilka razy prany w pralce i jest jak nowy. Niedrogi a sprawdza się świetnie. 


Tych zabawek nie będę za bardzo opisywać bo jest to zbiór dla psiaków z schroniska. Pomyślałam że stary Furminator  bardziej przydałby się potrzebującym zwierzakom,bo my używamy tylko nowego. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o któreś z rzeczy z powyższej fotografii to dajcie znać na naszym fb albo w komie. 



Różowa składana miska idealnie nadaje się na spacery. Została zakupiona w Auchanie za 10zł. Był jeszcze do wyboru kolor niebieski. Duża niska miska jest na mokre jedzenie, które Luna dostaje od czasu do czasu. Do dwóch wysokich misek na dole wlewam labradorce wodę. Jedną trzymam w jej pokoju a drugą na dworze. Głęboka miska na przeciwko składanej zawsze stoi w moim pokoju i jest pełna świeżej wody. Ostani "psi talerz"służy tylko na jedzenie, nie ważne jakie, suche czy warzywa, ta miska ma jedno jedyne znaczenie "pora coś zjeść"

1. i 2. to smycz rowerowa, nie za często używana, ale mamy w planach zacząć z niej korzystać codziennie, o ile pogoda pozwoli.
3. Smycz automatyczna flexi, 5m, do 60 kg
4. Szelki easy walk, zamówiony u easy pet. 
5. Zwykła smycz która była dołączona do szelek
6. Obroża Go Walk. Fajna ale strasznie się poluźnia.
7. Bandamka z stacjonarnego sklepu zoologicznego, którą Luna dostała od mojej mamy.
8. Woreczki na psie odchody o obłędnym zapachu, były w wyprawce od Luny a do teraz trzymają się bardzo dobrze.

1. Oryginalny Furminator Limited Edition L dla psów krótkowłosych.
2. Psie skarpetki, które mama kupiła Lunie z nadzieją że nosząc je psiak nie będzie się w domu ślizgał, niestety biszkopt nie ma zamiaru ich mieć chociaż sekundy na łapach. 
3. Obroża z lat szczenięcych, mam do niej straszny sentyment <3
4. Klikier, który kosztował 8zł w Abc dla zwierząt, dzięki niemu możemy dopracować wiele sztuczek.
5. Największe zło jakie widzieliście na własne oczy, coś przez co Luna chowa się całe dnie, to jest najgroźniejsze istniejące narzędzie tortur ! CĄŻKI DO PAZURÓW !



Jako karmę Luna obecnie je Wolfa. 

Tak wygląda nasza psia szafa, jest dosyć skromna, chodź w miarę przypływu czasu dochodzą nowe rzeczy. Mam zamiar kupić szelki z hurtty, ponieważ obroże zamówiłam już z Kookito. :)
Kiedyś kupiliśmy gruszkę Comfy z sznurkiem, która niestety się u nas nie sprawdziła i powędrowała do pudła z zabawkami do schroniska. Sznurek pod wpływem wypełniania jedzeniem po prostu zgnił i trzeba było go odciąć. Comfy była bardzo mała i zajmowała na niecałe 5 min. Gdy zobaczyłam oryginalnego bałwanka w Żulickim (Kołobrzeg) zapragnęłam go kupić. Niestety w sklepach zoologicznych był w kosmicznych cenach, dlatego zamówiłam w zooplusie za nie całe 30 zł ( tu ) , więc na prawdę nie dużo. Paczka przyszła po ok. 3 dniach. Jedyny minus zakupu konga w tym sklepie był taki, że musiałam do niego dobrać coś za co najmniej 20 zł, bo zamawiać można tam od kwoty 49 zł (bez przesyłki) więc dobrałam kongową paste oraz szarpaczek i piłeczke dla psa mojej cioci. :) 


Miałam dość wielki problem z rozpakowaniem konga, ponieważ przez środek zabawki prowadził karton, a nie chcąc zniszczyć nowej gruszki starałam się go wyjąć bardzo ostrożnie. Po kilku próbach wyswobodziłam go z opakowania i już nie było z nim kłopotów. 
Kong posiada dwie dziurki, jedną malutką z góry i drugą dużą z dołu przez którą wkłada się jedzenie. Środkiem gruszki można poprowadzić sznurek i wykorzystać zabawkę jako szarpak lub aport, ponieważ świetnie się odbija. Jednak ja i Luna korzystamy z niej głównie jako miejsce na podwieczorek.

  
Dobrze wypełniona zabawka może zająć nawet na godzinę. Można do niej wkładać karmę, owoce, twarożek, serki, masło orzechowe. Jest łatwa w czyszczeniu, dlatego nie zaszkodzi mieszać w nim suchych produkty z mokrymi, a sposobów wypełnienia jest wiele, a jeśli nawet nie mamy pomysłu wystarczy poszperać w internecie, bo jest ich tam naprawdę sporo. Luna najbardziej lubi wyłożonego mokrą karmą. Próbowaliśmy także z bananem i kongową pastą. Najdłużej zajmuje Lune mrożony kong.


Plusy i minusy
+ Zajmuje psa
+ Niska cena
+ Dostępny w wielu sklepach stacjonarnych i internetowych
+ Mocny, nie zawiera śladów użytkowania
+ Może służyć jako aport czy szarpak
+ Uspokaja psa (lizanie łagodzi nerwy )

Jest to najlepsza zabawka na jedzenie którą posiadamy. Sprawdza się super i z całym sercem mogę ją polecić. Jeśli wachacie się między oryginałem a próbkami innych firm, naprawdę nie warto inwestować w tańsze zamienniki. :)
Gdy zamawiałam ośmiornicę do głowy przyszedł mi pomysł kupienia Konga Wobblera. Niestety nie doszło do tej transakcji, ponieważ okazało się że jest on z plastiku i podatny jest na ślady pazurów. Nie było Wobblera w naszym zoologu więc nie mogłam ocenić jego wytrzymałości. Dopóki nie zobaczę go naprawdę nie będzie on w zbiorze naszych zabawek. Potrzebny był jednak nowy Kong bo stare Comfy już nie wyglądały estetycznie. Stuff-A-Ball wydawał się nudny i nie zbyt fajny, ale jednak to go wybrałam. Czy postąpiłam prawidłowo ? Zobaczymy. 

Kong Stuff-A-Ball to czerwona piłka z szczelinami na masę z Kongowej tuby lub inne wypełnienia typu : twarożek, masło orzechowe. Nie może być ono za mokre, ponieważ wycieknie, ani za gęste, bo nie przejdzie przez syfon tubki do ozdabiania ciast ;) Oczywiście można go wypełnić łyżeczką, ale uwierzcie mi nie wychodzi to jakoś super. Do dużej dziury umieszczonej na środku można dawać suchy pokarm. Ja dawałam tam kolacje Luny by zająć jej czas. W zależności od rozmiaru granulatu, zabawa trwała dłużej lub krócej. 

Wypełnianie Konga
Piłkę wypełniam twarożkiem z Precidenta. TYLKO NATURALNYM. Odpadają te z cebulą :p czy czosnkiem. Do wypełnienia tej zabawki używałam tubki (babcia pożyczyła, nie wiem czy zwrócę xD Bo się przydaje) do której mam pięć różnych końcówek + spróbowałam wypełnić łyżeczką. Na dole zdjęcia jak to wyszło :
Narzędzie i pięć końcówek
  (zdjęcia łyżeczki chyba nie muszę umieszczać ;) )

Wypełnianie końcówką podobną do twej w bitej śmietanie w sprey'u, czyli 
PRÓBA NR 1
 

 Nie wyszło to najgorzej ale masa wystawała znacząco poza konga i zabawa w domu wtedy odpadała, chyba że ktoś lubi mieć twarożek na dywanach i podłodze. :)

Wypełnianie końcówką najcieńszą i najbardziej popularną, czyli 

PRÓBA NR 2





Tym razem kong wypełniony został dokładniej, łatwiej się go  wypełniało i nie brudzi całego mieszkania więc nie trzeba wychodzić na dwór :D

Wypełnianie konga końcówką prostokątną, czyli

PRÓBA NR 3 


 Tym razem kong nie wygląda za estetycznie i praca tą końcówką nie była za prosta ;) 

Wypełnianie końcówką w kształcie klocka xD (nie wiem jak ją nazwać), czyli

PRÓBA NR 4





Tym razem twarożek prawie dokładnie pokrywa wypustki i nie wypływa w znaczących ilościach :)

Wypełnienie końcówką ostatnią (ząbkowe półkole), czyli 

PRÓBA NR 5 



Tym razem widać znacząco wychodzący twarożek po za szczeliny, czyli kong wędruje na dwór ;) 

Dla ciekawskich, tak wychodziło mi wypełnianie łyżeczką: 

W komentarzach piszcie którym sposobem wyszło najlepiej ;) 





Pogoda ciepła, upał. Pies się męczy, trzeba mu pomóc, więc pokusiłam się o zamrożenie Konga Stuff-A-Ball. Widziałam już mrożenie zwykłego konga, ale nikt nie był tak szalony żeby wrzucić tą piłkę do zamrażalki. Bałam się że to nie wyjdzie, ale chęć spróbowania ochłody dla Luny tak mnie skusiła że już dwa razy Kong stał się psim lodem ;) 
Jak to zrobić ?
 

Najpierw zawinę-
łam wypełnio-
nego Konga w sreberko lub folie przeźroczystą. Następnie włożyłam tak przygotowaną zabawkę do zamrażarki :


Konga trzyma-
łam tam chyba przez godzinkę :) I już był gotowy. Lunie strasznie się spodobała taka zabawa i nie potrafiła tego tak szybciutko wylizać ;) Spokojnie mogłam ją poczesać. Na pewno takie rozwiązanie jest dobre dla psów źle znoszących upały :)

Kong spokojnie mieści się w psiej paszczy. Nie jest ciężki ani za duży.



Kong Stuff-A-Ball może posłużyć także jako aport, ponieważ świetnie się odbija :) ale także jako szarpak. Wystarczy wziąć sznurek zawiązać supełek i przecisnąć przez mniejszą dziurkę i wyciągając tą szerszą ;) A nie jak ja przez dużą do małej i potem supełek ;) Piłka mimo energicznej zabawy i napaści psich łap oraz pazurów nie posiada ŻADNEGO ŚLADU UŻYTKOWANIA. ;) Luna miętoliła ją i gryzła a ona nic. Pies spokojnie ją ściska.


 





 Jak wyczyścić Konga Stuff-A-Ball?
To pytanie nasuwa się po każdej zabawie, w szczególności tej z jedzeniem. Jeśli wypełnimy czymś gęstszym a pies niedokładnie wyliże możemy pomóc sobie wykałaczkami, jeśli wypełnimy twarożkiem a psina dokładnie wyczyści zabawkę wystarczy przepłukać. :) A następnie dać na podwójną chusteczkę i kalorywer ;) Po suchej karmie tylko płuczemy. UWAGA: duży otwór nie nadaje się na mokre rzeczy, będzie wtedy problem w wyczyszczeniem :)

 
Za nim dokładnie wyschnie minie nawet z kilka godzin :p Nie da się go osuszyć ręcznikami ani chusteczkami. :/


W promocji kosztował 40 zł a zamawiałam >>tutaj<<  Bez promocji 49 ale za takiego konga to nie dużo :) 

PLUSY I MINUSY
+ Wytrzymały
+ Niedrogi
+ Nie widać na nim śladów użytkowania (na razie, a mamy go miesiąc i bawimy się często)
+ Można wypełniać suchym i mokrym
+  Można go mrozić
+ Można dać do niego sznurek i się szarpać (Luna to kocha ! ) 
+ Nadaje się jako aport
+ Dość dobrze się myje
+ Dobrze trzyma się w psiej paszczy
+ Zajmuje psa na jakiś czas
- Ciężko go wysuszyć  

Mimo że wydawał się nudną zabawką jest naprawdę wszech stronną piłką którą luna uwielbia :) Piszcie wasze opinie w komach ! :) 
Ostatnio krążyła nade mną myśl kupienia szelek, niestety potrzebny rozmiar nie był dostępny, a psi dzień dziecka zbliżał się wielkimi krokami. Uznałam,  że jakiś prezent musi być, a przeglądając zooplusa strasznie spodobała mi się kongowa ośmiornica. Nie miałam wtedy innego wyjścia niż kliknąć "Kup teraz", chociaż obiecałam sobie że Kong Jumbler jest pierwszą i ostatnią tak drogą zabawką, ale cóż Ośmiorniczka niesamowicie mi się spodobała, a jak się okazało kupowanie psich akcesoriów strasznieee uzależnia. Po kilku miesiącach od napisania tej recenzji, trafił do nas cuteseas ale wieloryb, nie będę pisać o nim osobnej recenzji bo prawie niczym nie różni się od ośmiornicy.
 
Nasza zabawka (jak to zwykle bywa) jest rozmiaru "L". Ośmiorniczka kosztowała 29 zł natomiast wieloryb 37 zł, można go także nabyć na T4D za 44 zł.  Kolor obu stworów jest widoczny, więc nie ma możliwości by zgubić ją w trawie. Maskotki wykonane są mięciutkiego materiału, który Luna po prostu uwielbia! Piszczałka umieszczona jest w głowie w całej stercie waty, dlatego Luna nie za bardzo potrafi z niej korzystać, jedynie ośmiornicy zdarzy się od czasu do czasu wydać dźwięk, nie drażni on naszych uszu, a za to cieszy psiaka, chyba że tylko moja psina tak uwielbia piski i szelesty, dlatego jeszcze bardziej pokochała konga gdy odkryła że nogi są wypełnione szeleszczącym materiałem, u ośmiornicy daje to dużo lepszy efekt niż u wieloryba, pewnie z względu na rozmiar i ilość macek/ płetw.
Wykonanie obu zabawek jest na bardzo wysokim poziomie, chodź ostatnio ośmiorniczka pękła na szwie i straciła kawałek oka ( widać na zdjęciach wyżej), na szczęście udało mi się poszyć pęknięcie, jednak z takim okiem już zostanie na zawsze, tu moja pomoc na nic się nie zda. Z wielorybem nic podobnego się nie stało, ale mamy go dużo, dużo krócej. Cuteseas świetnie sprawdza się do codziennych treningów jak i do pisich psytulasów. Mimo kilku dziesięciu spotkań z psią śliną, błotem czy brudem ośmiornica jak i wieloryb wracają do pierwotnego wyglądu po każdym praniu. 
Plusy i minusy !

+ Cena adekwatna do jakości
+ Wykonana z wytrzymałego materiału
+ Nadaje się jako szarpak
+ Nie wypada z psiego pyszczka
+ Przyjemne dla oka kolory
+ Szeleszczące nóżki
- Źle umieszczona piszczałka

Ośmiornica okazała się świetnym zakupem, dlatego dołączył do nas kolejny stwór z tej serii. Widziałam jeszcze w grafice googl'a rybkę i konika morskiego dla psa. Jeśli kiedyś będzie dostępny w jakimś sklepie na pewno go kupie! :) 

Kupiłam ją w niewysokiej cenie, bo zaledwie za 67 zł. W internecie ten rozmiar kosztował ponad 90zł. Chciałam mieć oryginalną zabawkę z konga więc postanowiłam zainwestować pieniądze z urodzin. Czy mój zakup był dobry, trafny, udany ? Zaraz poznacie tę piłkę bliżej.


 Piłka wykonana jest z trwałego i lekkiego kauczuku w przyjemnym kolorze. Są do wyboru cztery kolory : pomarańczowy, fioletowy, czerwony i niebieski. Ja wybrałam niebieski, bo to ulubiony kolor Luny :D W środku Konga znajduje się piłka tenisowa, która pobudza psa do zabawy. Zabawka posiada piszczałkę umieszczoną w bezpiecznym miejscu. Luna nie ma problemu z utrzymaniem piłki i spokojnie daje radę nią piszczeć. Kong odbija się w nieprzewidywany sposób. Mój pies uwielbia gonić za dobrze odbijającą się piłką.




Piłka posiada dwa uchwyty. Można przyczepić do nich sznurek. Pupil uwielbia się szarpać, dlatego piłka z sznurkiem jest dla niej bardzo atrakcyjna.



Piłka  po zabawie z Luną zazwyczaj jest bardzo brudna. Nie mam problemu z umyciem tego konga. Wystarczy opłukać go wodą.



Uchwyt może posłużyć też do trzymania piłki w ręce. Dzięki temu możemy rzucić ją na dalekie odległości. 
UWAGA ! Piłka nie nadaje się do zabawy w wodzie. Mimo że unosi się i pies nie ma problemu z jej wyłowieniem woda która wpadła do środka nie potrafi wyparować i piłka jest "zamglona". Niestety nie da się jej już wyczyścić mimo szczerych chęci. 

Plusy i minusy

+ Jest wykonana z trwałego kauczuku
+ Ma przyjemny dla oka kolor
+ W środku zawiera piłkę tenisową która pobudza psa do zabawy
+ Piłka zawiera piszczałkę umieszczoną w bezpiecznym miejscu
+ Można doczepić do niej sznurek
+ Dobrze leży w dłoni
+ Odbija się w nieprzewidywalny sposób 
+ Nie ma problemu z jej czyszczeniem
+ Luna uwielbia tą piłkę
- Wysoka cena 
- Nie nadaje się do wody !